ObrazekObrazek

dziś szczepek. nie lubi zdjęć. ale kto by lubił, gdyby codziennie wtykano mu w nos obiektyw. te powyższe zrobiłam jeszcze przed wakacjami, do zadania candy photo. i akurat szczepulek nie wyszedł candy, ale wyszedł jak dla mnie cudnie, tak pomiędzy małym a już coraz większym chłopcem. za trzy tygodnie idzie do szkoły. nie może się już doczekać.

Reklamy

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

niby środek wakacji, ale dzieciaki wróciły do przedszkola, nawet szczepkowski, bo jeszcze ten miesiąc mu przysługuje. ale wczoraj pozwoliłam sobie porwać diabły godzinę wcześniej i poszliśmy sobie na lody i paradę kowbojów. a wieczorem pojechaliśmy do powiatu po biurka i do makdonalda oczywiście. i tak powstały zdjęcia wakacje w mieście. troszku smutno, a smutniej tym bardzie, że kiedy w przedszkolu dzieci – na pytanie pani, gdzie były w wakacje – opowiadały o wulkanach, wyspach i morzu, szczepkowski powiedział: ja byłem na grillu.

szczepek jest absolutnie cudowny.

ObrazekObrazekObrazek

najgorętszy dzień tego lata, miniona niedziela, 35 stopni w cieniu, po pracy marzyłam tylko o jednym – dziki wodospad i kąpiel. pojechaliśmy, przed 8 wieczorem. najpierw dosłownie pod wodospadem, ze trzy razy, bo ciągle było za gorąco, a potem już pływanie na górze. a dzieciaki po kolana w wodzie. przypadkowi turyści mieli niezły ubaw i trzęśli się z zimna zanurzając ledwo palce u stóp. a my pławiliśmy się dłuuuuuugo:)

czuję, że będzie powtórka:) na ten tydzień prognozy zapowiadają do 36 stopni… ufffff…….

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

 

lato… dzieciaki uwielbiają nowe tereny, szczepkowski namiętnie poluje na koniki polne i małe żabki i za każdym razem chce je zabrać do domu – będę miał zwierzątko, swojego małego przyjaciela – powiada. ale rozumie, że zwierzątkom na dworze lepiej. a matysia – zbiera kwiatki, trawy, sianko i poluje ze szczepkiem.

no to spróbujmy:) do lutego byliśmy tu: http://szczepek-szczepek.blogspot.com/, a potem ogarnęła mnie pasja robienia zdjęć i samej nauki robienia zdjęć. i słowa poszły w odstawkę, a obrazki zaczęły fruwać to tu, to tam. a szkoda, bo oczywiście wydarzyło się mnóstwo rzeczy. nie podejmę się odtworzenia tych kilku miesięcy, może wrzucę trochę zdjęć. i postaram się bardziej na bieżąco komentować to, co dzieje się teraz;) ale nie obiecuję;) a dzisiejszy obrazek? jeden z moich ulubionych, taka chwila, podczas której niemal zmusiłam dzieciaki do przypozowania, każąc im położyć się w trawie, główki blisko siebie, wokół nas szalał pan z kosiarką i ścinał dmuchawce, a dzidulki na tę jedną sekundę zastygły z minami marzycieli, o czym przekonałam się dopiero wtedy, kiedy zgrałam zdjęcie. uwielbiam takie momenty, niespodzianki.